Chapter XV

Màu nền
Font chữ
Font size
Chiều cao dòng

-Jest trzecia w nocy. Myślicie że ludzie już śpią? - spytał Kaminari, który wrócił już dawno z imprezy. Wszyscy z wyjątkiem śpiącego Midoriyi zgodzili się z nim.
-Myślicie o tym samym co ja? - uśmiechnął się konspiracyjnie Kaminari.
-Tak. Idę po pastę do zębów - odpowiedział Kirishima.

Todoroki spojrzał na wtulonego w niego Izuku.
-Todoroki, idziesz? - spytał Kirishima. Bakugo przewrócił oczami, jak dla niego mógł nie iść.
-Taa zaraz was dogonie.
Chłopcy wyszli i zaczęli iść powoli w stronę domku sąsiadów. 

-Izuku? - Todoroki spróbował go obudzić, po chwili się przebudził.
-Shoto? - spojrzał na niego zaspany.
-Idziemy obkleić parę twarzy pastą do zębów.
-To nie był twój pomysł, co? - zaśmiał się cicho Izuku, usiadł i opłótł jego szyję rękami.
-Taa... można tak powiedzieć. - odwrócił wzrok, położył dłoń na jego policzku. - Jak się czujesz?
-Już lepiej... Mam wrażenie, że gorączka mi sporo spadła. Mogę...-  
-Nie, zostań i odpoczywaj. - przerwał mu Todoroki. Midoriya spuścił wzrok i przytulił go.
-Wiem, wiem. Spadaj tam do nich. - uśmiechnął się lekko i go odepchnął. Todoroki uśmiechnął się pod nosem, wstał z łóżka. Gdy zrobił powolny krok przed siebie, Midoriya złapał go za rękę, przyciągnął mocno do siebie i pocałował. Shoto pogłębił pocałunek, zacisnął palce na kręconych włosach Izuku. Po chwili namiętnego pocałunku Midoriya odepchnął znów Todorokiego. "Już cię puszczam." - pomyślał.
Todoroki obejrzawszy się ostatni raz na Izuku, wyszedł.

A Midoriya nie miał mu za złe, że jednak został sam. Przecież sam mu to proponował już wcześniej.
Tak sobie chociaż wmawiał. 
Schował się w kołdrze i znów zasnął.

-Hej, Todoroki - powiedział Kirishima, zostawiwszy pozostałą dwójkę daleko z przodu. - Możemy o czymś pogadać?
-Zależy o czym. - odpowiedział zdziwiony Shoto.  
-Chodzi o ciebie i Midoriye...
-Okej, nie ma mowy. - odpowiedział natychmiast i przyspieszył.
-Todoroki, czekaj - dogonił go Eijiro, próbował namówić go do rozmowy; w końcu Todoroki przewrócił oczami i zrezygnowany spytał o co chodzi.
-Bez większego owijania w bawełnę... Kręcicie coś z Midoriyą?
"Twoją starą na karuzeli" - odpowiedział jakiś głos w głębi duszy Todorokiego. Rozważając swoją odpowiedź, zdał sobie sprawę z tego co wie o Kirishimie i Bakugo, oraz że ma na nich więcej niż przypuszczają.
-Taa jesteśmy razem. - odpowiedział wreszcie, Kirishima spojrzał na niego zaskoczony szczerością.
Wreszcie kontynuował.
-W takim razie... jakby, wiesz że cię szanuje, i nie odbierz tego jakbym się wtrącał...
-Ale? - przerwał zniecierpliwiony Todoroki. Kirishima westchnął.
-...Ale, stary, co tak nagle zostawiłeś Midoriye. W sensie, nie wiem jak to jest między wami, ale u nas na przykład... - Kirishima znów przerwał. Nie wiedział ile może powiedzieć. - Ja bym swojej osoby tak nie zostawił, domyślam się że u was może być podobnie, po tym że zostałeś z nim w czasie imprezy.
-Skąd wiesz, że zostałem dla niego?
-Proszę cię. - Kirishima uśmiechnął się gorzko, posłał mu spojrzenie mówiące "nie wmówisz mi że jest inaczej". - Znaczy, chcę tylko zrozumieć, bo mnie to jakby intryguje. Dlaczego?

Todoroki myślał przez chwilę o całej sytuacji, słowa Kirishimy chodziły mu po głowie... w końcu przerwał ciszę.
-Pomyślałem że może potrzebować trochę dystansu, jak każdy.
Tym razem Kirishima myślał dłuższą chwilę w ciszy.
-Zgaduje że z rodziną nie byłeś blisko w dzieciństwie. - powiedział ostrożnie.
-Błogosławieństwem tam była samotność. To chyba idealnie oddaje sytuację w moim rodzinnym domu. - odpowiedział Shoto.
-No właśnie, samotność. - powiedział. - Powinieneś nauczyć się rozgraniczać zwyczajny dystans od samotności. Będzie wam obu lepiej, a Midoriya nie będzie się czuł jakbyś go zlewał.

Todoroki nie mógł odmówić przyjacielowi racji. Nagle cała chęć uczestniczenia w tej akcji zniknęła, gdy dogonili z Kirishimą resztę, powiedział że musi na chwilę coś sprawdzić w domku, żeby na niego nie czekali i że ich potem dogoni. Wymienił z Kirishimą znaczące spojrzenia i odszedł. Tylko oni dobrze wiedzieli, że tego wieczoru Todoroki już nie wróci.

Midoriya spał niespokojnie. Ciągle ze snu wybudzały go silne dreszcze, czuł że gorączka znów rośnie. Musiał wytrzymać do powrotu już tylko tę noc, która zdawała się ciągnąć w wieczność.

Znów udało mu się na chwilę przysnąć. Gdy po paru minutach się przebudził, zobaczył Todorokiego siedzącego na brzegu jego łóżka.
-Jak się czujesz? - spytał Shoto gdy zobaczył, że powieki Izuku uniosły się.
Midoriya odwrócił wzrok z Todorokiego na sufit.
-Znowu gorzej. - powiedział obojętnie. Todoroki widział, że jest jakiś inny. - A właśnie, ktoś was przyłapał na pastowaniu ludzi?
-Właściwie to... chłopaki dopiero zaczynają.

Midoriya spojrzał znów na niego, nieco bardziej ożywionym wzrokiem.
-Nie poszedłeś jednak z nimi?
Todoroki pokręcił głową w milczeniu i położył się na Izuku. Chłopak się zarumienił i wtulił w Shoto.
-Przepraszam. - Todoroki powiedział mu cicho prosto do ucha.
-Nie rozumiem... Shoto, dlaczego?

Todoroki milczał, bawiąc się kosmykami włosów Midoriyi.
W końcu przerwał ciszę.
-Boję się że będę toksyczny.

Midoriya spojrzał mu w oczy zdziwiony.
-Wątpię, że tak się stanie. - Izuku odpowiedział spokojnie.
-Co jeśli stanę się taki nieświadomie, i będę krzywdził cię niecelowo?
-To ci powiem i już będziesz uświadomiony. - powiedział Midoriya i złączył ich usta w pocałunku.

Todoroki z upływem czasu nauczył się z empatią patrzeć kiedy jego chłopak potrzebował przestrzeni, a kiedy powinien przy nim być.

Minęło parę dobrych tygodni. Uczniowie wrócili do szkoły.

Do przerwy świątecznej zostały jeszcze dwa tygodnie, które zapowiadały się początkowo spokojnie.

Hej hej, była dłuższa przerwa nie spowodowana ani wyjazdem, ani nauką, ani chorobą, ani nawet lenistwem; po prostu męczyłam się z tym rozdziałem niemiłosiernie i te 800 słów pisałam miesiąc, podczas gdy na samym początku w ciągu jednego dnia to ja pisalam trzy takie rozdziały. Nawet nie takie tylko lepsze...
Myślę nad najlepszą opcją aktualnie, ciągnąć długo tego opowiadania nie ma sensu bo z moją blokadą artystyczną tylko zniszczę to doszczętnie i znienawidzę, więc myślałam o tym by na razie skończyć tego ff, a za jakiś czas ewentualnie wrócić z drugą częścią, ale to gdy serio sie zresetuję i przejdzie mi blokada, żeby móc to pisać z taką pasją jak na początku.
Znaczy, to jeszcze nie ostatni chapter, spokojnie XD pewnie jeszcze ze dwa do konca "pierwszego partu".

nono dozo

Bạn đang đọc truyện trên: Truyen2U.Pro