Rozdział 9

Màu nền
Font chữ
Font size
Chiều cao dòng

Pov. Arja
Jeźdźcy zdecydowanie byli zmartwieni. Bałam się usłyszeć dlaczego, mogę się założyć że nie mają dobrych wieści. Po chwili wszyscy siedzieli już w klubie.
- No dobrze, więc Iris macie wszystko?
- Tak, tylko że usłyszeliśmy od Wandali że Stoik wyruszył do smoczego leża z całym Berk
- Kiepsko..... Wątpię że pokonamy i wandali, i czerwoną śmierć
- Czerwoną śmierć? - spytał Czkawka, trzeba mu kilka rzeczy jeszcze wyjaśnić
- Czerwona śmierć jest alfą smoczego leża - zaczął Evir - kiedyś już z nią walczyliśmy ale wtedy był jeszcze Flame..... Tylko że.......
- Co że?
- Kiedy już mieliśmy wygrać zaatakowali nas berserkowie... - zaczęłam mówić - musieliśmy walczyć jednocześnie z czerwoną śmiercią i dagurem, poza tym nie było z nami jeszcze Iris i Ajli po prostu ich nie znaliśmy. Nie było możliwości ucieczki więc walczyliśmy. Po paru minutach Czerwona śmierć wycofała się, co było na korzyść dla nas. Przez chwilę nieuwagi, nie zauważyłam harpunu lecącego w moją stronę i........ Trafił W mojego Śmiercipieśnia Flame........

Dalej nie mogłam już mówić. To było dla mnie zbyt ciężkie przeżycie...
- Kiedy Zauważyliśmy że Flame spada razem z Arją - kontynuował Felix - chcieliśmy już do nich polecieć ale drogę zagrodziły strzały lecące w naszą stronę. Musieliśmy najpierw pozbyć się statków co poszło nam dosyć szybko.
- Po chwili kiedy Dagur odpłynął polecieliśmy szukać Arji, znaleźliśmy ją nieprztomną w skrzydłach martwego smoka.... - skończyła Aris
Czkawka był.. Cóż bardzo zdziwiony. Reszta jeźdźców tylko smutno patrzeli w dół.

Przez resztę wieczoru jeźdźcy przygotowywali się do wojny z czerwoną śmiercią. Tylko ja siedziałam sama w swoim domu. Kiedy Czkawka dowiedział się co mnie spotkało, praktycznie nie mógł się ruszyć. Nie dziwię mu się. Mam tylko nadzieję że Ice nie skończy tak samo jak Flame. Że nikt nie skończy tak samo jak on...

Następnego dnia rano

Wszyscy przygotowaliśmy się do lotu. Od końca świata do smoczego leża jest kilka godzin lotu. Prawdopodobnie zdążymy dolecieć na miejsce przed Wandalami, oby tak było. Moglibyśmy wtedy zatrzymać wandali i nie dojdzie do walki z czerwoną śmiercią. Jednak jeśli Wandale zaatakują smocze leże, jest bardzo prawdopodobne że nie przeżyją oni no i komuś z jeźdźców może się coś stać.
- Już Lecimy Arja, gotowa? - spytał Czkawka
- Tak... Chodźmy
Po chwili wszyscy byliśmy już daleko od wyspy i lecieliśmy w stronę smoczego leża. Przynajmniej tak mi się wydawało...

Sorki że krótki. W każdym razie dziękuję wszystkim za aż 95 gwiazdek 😘

Przy okazji jeśli lubicie RP z jws to zapraszam na moją nową książkę.

Żegnam was 💞❤️💕

Bạn đang đọc truyện trên: Truyen2U.Pro